Radom i Ziemia Radomska

W Radomiu są moje korzenie. To z Radomiem wiążą się moje najpiękniejsze wspomnienia. Tu się wychowałem, tu mieszkają ludzie, których kocham. Tu znam każdy kąt. 

Wiem, gdzie przed którymi klatkami przesiadują znajomi, i w których miejscach są największe wyboje i jak pachnie wiosna na XV-leciu, gdzie mieszkałem. Kocham to miasto, tu jest moje miejsce na ziemi!

Nie wyobrażam sobie życia bez Radomia, choć czasem to miasto naprawdę mnie złości. Co najbardziej? Nasza specyficzna mentalność malkontentów i myślę, że to jest  istotna przyczyna  większości problemów Radomia. Ta cecha ma swoje historyczne uwarunkowania, mógłby to być dobry temat dla socjologów.  Najważniejsze jednak, żebyśmy zdawali sobie sprawę z naszego malkontenctwa i próbowali z tym walczyć.  To będzie już połowa sukcesu.

Wiele osób wyjechało z Radomia na stałe do miast, w których są lepsze warunki, gotowe możliwości, w które wystarczy się „wstrzelić”, gładko płynąc z nurtem. Tak jest pewnie łatwiej, ale ja zdecydowałem tu zostać.
Lubię iść pod prąd, bo podejmowanie wyzwań daje mi wielką satysfakcję, choć moja decyzja o pozostaniu w Radomiu, była czymś więcej niż przekorą i  podjęciem wyzwania. To moje głębokie przekonanie o tym, że tylko idąc pod prąd można coś zmieniać. Ci, którzy idą z prądem, świata nie zmieniają, a ja zawsze chciałem zmieniać Radom.

Cieszę się, że coraz więcej ludzi, zwłaszcza wśród młodych, myśli podobnie. To nowe tchnienie, nowy stosunek do miasta.
Jestem szczęśliwy, że jako prezydent Radomia miałem wpływ na kształtowanie wizerunku i rozwój miasta. Moim wielkim marzeniem było i jest nadal, aby Radom był miastem spełniającym nasze oczekiwania i aspiracje, tętniącym intensywnym życiem we wszystkich dziedzinach. Miastem, w którym widać jego historyczny i kulturalny dorobek, a także rozwojowy potencjał. Miastem ludzi, odważnych, przedsiębiorczych i z inwencją, bo tacy właśnie są Radomianie. Miastem, z którego jesteśmy dumni, i do którego będą chcieli wracać młodzi ludzie po studiach w innych miastach. Dlatego opracowana została strategia marki Radomia.
W mojej naturze  nie leży czekanie. Daleki też jestem od tego, by się na Radom obrazić, gdy coś mi nie pasuje i stąd wyjechać. Wolę zrobić coś dla Radomia, podjąć wyzwanie z ludźmi, którzy myślą i czują podobnie. Dlatego postanowiłem kandydować do Sejmu. Jestem przekonany, że moje doświadczenie, znajomość wyzwań i problemów samorządów może być właściwie spożytkowane w pracy Parlamentu. Razem zmieniajmy Radom na lepsze!